wtorek, 16 stycznia 2018

dynia, śliwka, boczek…co mają wspólnego?

Kochani,
jak się czujecie przed Świętami Bożego Narodzenia?
Czy widać efekty diety?
U mnie małe zmiany zarówno w trybie życia, jak i diecie, dlatego ostatnio nie piszę za często..hmm prawie wcale, przynajmniej na blogu, bo na Wasze maile staram się pilnie odpisywać!:)
Może zacznę od diety. Po wymianie zdań z jedną z czytelniczek bloga, postanowiłam odstawić biały ser. Z czystego lenistwa i realistycznego podejścia do jedzenia, nie chciało mi się szukać stricte białego sera bez laktozy, poza tym jego cena też nie jest zachęcająca. Dlatego od ponad miesiąca bialy ser jadłam może z dwa razy. Jak efekty..?Powiem tak, raz lepiej raz gorzej, fakt, że biegunki ustały, ale w dalszym ciągu czasami to nie jest efekt idealny.
Poza tym, jedna z Was pytała mnie czy stosowałam dietę optymalna, bardziej znaną pod nazwą Dieta dr Kwaśniewskiego. Otóż nie, ale zainteresowana tematem, przeczytałam jedną z jego książek:” Dieta optymalna”,  i muszę przyznać, ze facet ma trochę racji. Jego podstawowe przesłanki sa bardzo podobne do SCD, tzn. uważa, że węglowodany są najgorszym z możliwych paliw dla organizmu i to one przyczyniają się do zachorowań na miażdżyce, choroby wieńcowe i zawały. Eliminuje cukry rafinowane i z tym się zgadzam, ale!!!pojawia się duże ale, co do cukrów prostych, gdyż dr Kwaśniewski uważa, iż owoce i warzywa(nie wszystkie, ale duża wiekszość) także szkodzą organizmowi. Miodu też zabrania, uważając, że cukry zawarte w ww. produktach gniją w jelitach i powodują namnażanie się bakterii. Dieta SCD zezwala na cukry proste, uznając, iż są one na tyle szybko wchłaniane z jelit, że nie powodują zalegania w jelitach w konsekwencji gnicia.
Co więcej, dieta Kwaśniewskiego na pierwsze miejsce wysuwa tłuszcze zwierzęce, jako najlepiej przyswajalne i regulujące pracę wszystkich narządów.
Wyczytałam tez w sieci, że są przypadki wyleczenia Colitis tą dietą. Zachęcona tym postanowiłam spróbować wprowadzić niektóre elementy tej diety.
Zamiast białego sera na śniadanie jem bardzo często jajecznicę na boczku, jest tłusta, syta, pożywna, i dopiero po ok. 4-5 h po zjedzeniu śniadania czuje głód. Więc jelita spokojnie sobie trawią, a potem mają czas odpocząć przed następnym posiłkiem. To jest też jedno z założeń diety Kwaśniewskiego tzn. zmniejszyć ilość posiłków do ok. 3 żeby nie podjadać i pozwolić jelitom się regenerować, dlatego tez posiłki powinny być jak najbardziej energetyczne stad te tłuszcze.
Tak sobie myślę, że dobrze jak mamy dużo rozwiązań, rożnych diet, bo mamy wybór, możemy czerpać to co jest dla nas i dla naszego organizmu najlepsze. Nie można bezmyślnie czegoś stosować, a potem dziwić się, że coś nie działa. Tak samo mój blog, ani ja nie jesteśmy wyrocznią, opowiadam Wam tutaj moją historię to co robię żeby poczuć się lepiej.  Możecie z części pomysłów skorzystać, a resztę odrzucić. I o to chodzi, sami musicie dojść do Waszego najlepszego, optymalnego odżywiania.
Ja w dalszym ciągu jestem na SCD, ale wiadomo przychodzi zima, nie ma już tylu warzyw i owoców więc siłą rzeczy przerzuciłam sie na inne produkty (dalej dozwolone w SCD), więc teraz tłuste dania na cieplo są dla mnie jak znalał. Co nie oznacza, że nie jem już bananów czy jabłek:)

Po przydługim wstępie, moja rozgrzewająca propozycja na zimne dni

Krem z dyni:
1 kg dyni
 0,5 l rosołu SCD (opcjonalnie)
1 biała części pora
1 mała cebula
2 ząbki czosnku
1 łyżeczka kminku
1/2 łyżeczki posiekanego imbiru (lub 1 łyżeczka mielonego)
pieprz kajeński lub peperonccino do smaku,sól.

Najlepszym sposobem na dynie, żeby się nie umęczyć z jej obieraniem i nie mieć ochoty użyć do tego siekiery pożyczonej od sąsiada;) jest upieczenie jej w piekarniku. Dynię kroję na duże kawałki razem ze skorupą, usuwam pestki, bądź dopiero po upieczeniu. Układam je na blasze i piekę do miękkości w piekarniku nagrzanym do 200℃, przez ok. 30 min. Odcinam miąższ nożem, kroję na kosteczkę, wkładam do garnka. Pora, cebulę kroję w talarki i smażę na oleju z pestek winogron. Pod koniec dodaję posiekany czosnek. Dodaję do garnka z dynią, przyprawiam posypuję kminkiem, pieprzem kajeński i dodaję posiekany drobno imbir (lub mielony) i smażę/gotuję do miękkości. w tym momencie możecie dodać rosół SCD w zależności, czy chcecie mieć mniej czy bardziej gęsty krem. Kolejno, zupę miksuję i doprawiam do smaku solą, pietruszką, peperonccino.


 
Do zupy krem proponuję przekąskę
Śliwki w boczku
Składniki:

suszone kalifornijskie śliwki bez pestek
cienko krojony wędzony boczek
drewniane wykałaczki.
Każdą śliwkę owinąć cienko plasterkiem boczku, spiąć wykałaczką. Ułożyć na ruszcie lub blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i wstawić do nagrzanego do temp. 220 st. piekarnika. Piec około 30 minut ( w zależności od grubości plastrów boczku).
smacznego!